Prezentobiorcy z Krakowa-Rzeszowa na spotkaniu #107

Spotkanie #107 wyróżniło się na tle przeszło setki innych głownie  tym, że:

  • poznaliśmy nowe słowo (bardzo przydatne w nadchodzącym okresie) – prezentobiorca, czyli osoba w roli przyjmującego prezenty,
  • obejrzeliśmy inspirujący film o byciu mówcą z Krakowa – Rzeszowa (Michał nie mógł się zdecydować ;),
  • wysłuchaliśmy szóstej mowy Tatiany z pytaniem odbijającym się od ścian zasłuchanej sali: „Co się musi stać, żebym ja zaczęła naprawdę żyć?”.

Prowadzącym spotkanie był Michał. Z właściwym sobie wdziękiem i poczuciem humoru zadbał o to, byśmy poznali się nawzajem, zanim rozpocznie się część oficjalna. Podeszliśmy do najmniej znanej sobie osoby i powiedzieliśmy kilka słów o sobie. Po wprowadzeniu do idei Toastmasters, nowi goście (jak i pozostałe osoby) mieli okazję wystąpić publicznie po raz pierwszy w naszej sali, przedstawiając się i opowiadając krótką historię o prezentach, które ich najbardziej zaskoczyły. Były momenty wzruszeń, śmiech, kilka inspiracji i nowych słówek, które gramatyk skrzętnie notował. Arek umożliwił kolejne spontaniczne występy w ramach gorących pytań. Marek wymyślał historię o petardach, Bartek o bączkach, Karol o choince, a Agnieszka po raz pierwszy próbowała swoich sił opowiadając o sylwestrze.

Mowę wieczoru wygłosiła Tatiana. Był to jej projekt nr 6 ze ścieżki kompetentnego mówcy. Jej głównym zadaniem było zaprezentowanie umiejętności różnicowania głosu – mówienia to ciszej, to głośniej, to wolniej, to szybciej, to zmieniając ton, zabarwienie, to bawiąc się nim i prezentując pełną skalę możliwości wspaniałego narzędzia każdego mówcy, jakim jest głos. Tatiana opowiadała o swoich pasjach, rzeczach, które odkrywała na przestrzeni lat, a wzbudzały w niej ciekawość i satysfakcję. Gdzieś jednak mimo podobnych małych odkryć tego, co lubimy, w wielu ludziach pozostaje tęsknota za prawdziwym spełnieniem i wykorzystaniem w pełni swojego życia. Przytoczyła historię napotkanej śmiertelnie chorej kobiety, która w tym tragicznym, zdawałoby się, położeniu, odnalazła odwagę, by teraz żyć realizując swoje marzenia. „Co musi się stać, żebym ja zaczęła naprawdę żyć?” – rozbrzmiało pytanie i pogrążyło nas w zadumie.

Igor-jeszcze-prezes skorzystał z przywileju każdego członka klubu – możliwości wystąpienia w mowie 3-minutowej. Jej założenia są proste – wygłaszasz mowę w ciągu 3 minut zadając na końcu jedno pytanie publiczności, odzwierciedlające Twój cel, np. czy przekonałem Was do mojego punktu widzenia, czy wzbudziłem uczucie smutku, itp. Każda osoba głosuje przez podniesienie ręki. Daje to mówcy szybką informację, czy potrafi w 3 minuty osiągnąć zamierzony cel.

Toastmasterzy nie byliby sobą, gdyby nie chcieli wszystkiego tego ocenić! Inaczej, udzielić informacji zwrotnej. I tak oto Tatianie udzielił rzetelnej informacji o jej mowie Bartek. Nad czasem czuwała Patrycja. Marek badał bacznie mowę ciała. Magda wychwytywała nasze potyczki gramatyczne. Hania oceniła całe spotkanie, chwaląc Michała za dobre uczynki i wskazując pola do poprawy.

Zakończenie spotkania uwięczyło wręcznie nagrody za wyróżniajacy wkład w działanie na wyższych poziomach organizacji Toastmasters Jakubowi. Magda zaprosiła na konferencję Toastmasters Leadership Institute (TLI), która odbędzie się w połowie stycznia w Toruniu. Można liczyć na przednią zabawę, poznanie Toastmasterów z różnych miast, szkolenia dla zarządu oraz całą masę wiedzy i inspiracji od najlepszych mówców.

Autor: Hania W.

Napisano: 2014-12-15